*Narrator, dom Lynch'ów*
Rydel, stanęła w progu, zatrzymując resztę ekipy. Przestraszyła się hałasu dobiegającego z góry.
- Co się dzieje? - spytyał Ell.
-Chyba ktoś grasuje w naszym domu. - wytłumaczyła dziewczyna, zniżając ton głosu, do szeptu.
- O... niedobrze! Nie ma z nami Ross'a, a przecież nikt oprócz niego nie pobije włamywacza - stwierdził z kwaśną miną Rocky.
- Ugh... macie latarkę? - spytała Delly, zachowując trzeźwość umysłu, na wypadek, gdyby jej bracia zapomnieli z kim mają do czynienia.
- Nie. Po co nam? Nie chodzimy na polowania. - skwitował Ratiff. Blondynka przewróciła oczami. On na trochę nie nadawali się od takiej akcji. Mógł jej się przydać jedynie Riker.
- Słuchaj braciszku - złapała go za ramię i odciągnęła od śmiejących się małp. - Pomożesz mi prawda?
- Siostra, nie wariuj. To żadni bandyci, tylko Ross. Zaprosił tu kilka "koleżanek" i tyle.
- Nie zrobił by tego. - pokręciła głową.
- To się przekonamy. - rzekł najstarszy i ruszył w kierunku schodów. Delly, przypatrywała się temu z niedowierzaniem, lecz w końcu poszła za chłopakiem. Ell i Rocky, dołączyli dopiero po kilku minutach.
- To nie jest dobry pomysł - marudziła Ryd.
- To nie idź jak nie chcesz. - wzruszył ramionami blondyn.
- Chodzi o nasze bezpieczeństwo. Ten ktoś może być uzbrojony.
- Tsa... Rzeczywiście. Ross posiada broń. Uwodzenia. - powiedział głośniej już Riker.
- Ok, ok. Nieważne. - zdenerwowała się dziewczyna i wyprzdziła brata po czym szybko wspięła się na sam szczyt. Zaczekała na guzdrających się chłopców, stojąc przed drzwiami do pokoju. Słyszała kłótnię, z której starała się wywnioskować, rozmówców. Jednym z nich był Ross. Oetchnęła z ulgą, lecz zaraz znów zaczęła się gorączkować. Co jeśli chłopak negocjuje z bandytą? Och... biedny Ross.
- Chłopacy. Szubciej. - poganiał blondynka. - Nie mam całego dnia.
- Nie nasza wina, że chcemy być ostrożni - prychnął naburmuszony Ell, ale prześpieszył i zaraz potem z przyjacółmi stanął obok Ryd.
- Udało mi się wywnioskować, że w pomieszczeniu jest nasz kochany braciszek - rzekła uradowana z nutką sarkazmu w głosie.
- Juhu! A nie mówiłem? - uśmiechnął się Rik, powodując lekkie spięcie w grupie.
- Nie czas na kłótnie. trzeba tam wejść. - zmienił tamat Rocky, świadomy awantury.
- Najpierw ich podsłuchajmy - ocenił Ell i przyłożył twairz do drzwi, Jego wierny kumpel zrobił to samo, natomiast Delly i Riker stanęli osłupieni, wpatrując się w dwóch przyklejonych głupków.
***
W głowach nastolatków krążyło wiele myśli. Przez ułamek sekundy, zastanawiali się nawet, czy warto spróbować wykopać głęboki dół i schować się tam aż do śmierci. Coś w stylu kosmieczenj kapsuły, tyle że bez wyjścia. Nikt jednak się na to nie odważył. Zamiast tego, za punkt zwrotny uznali biały punkt na suficie.
Obydwoje dobrze wiedzieli, że zaraz zostaną nakryci. Nie ma ucieczki. Lada moment pojawią sie pytania, na które nie będą w stanie odpowiedzieć. Przecież ujawnienie prawdy nie wchodził w grę. Oni sami do końca nie wiedzieli gdzie znajduje się granica oszustw i szczerości. Do nich samych jeszcze nie doszło, że gdyby nie przyjaciele, to przespali by się z wrogiem i to bez żadnych skrupułów. Po prsotu nagość i rozkosz jednej nocy.
Pierwszy z szoku otrząsnął się blondyn. Nerwowo rozejrzał się po pokoju, stwierdzając, że goła dziwczyna nie jest tu mile widziana. Tym bardziej w towarzystwie całej rodzinki, która zaraz miała ich nakryć. Szturchnął brunetkę, tak, że ta przweróciła się na łóżko. W rękę wcisnął jej ciuchy i wypchnął do swojej prywatnej łazienki. Potem nabrał powietrza z płuc i otworzył jak szeroko drzwi. Ell i Rocky z hukiem spadli na podłogę, a Ryd i Rik, wpatrywali się w brata, z lekki przerażeniem. Domyślili się, że był w pełni świadomy ich obecności za ścianą.
- Hej kochani! - rozłożył ręce, siląc się na w miarę szeroki uśmiech.
- Yyy... cześć. Miałeś gości? - spytała siostra, próbując zachować obojętny wyraz twarzy.
- Co? Oczywiście, że nie. Jeśli słyszeliście hałasy, to oglądałem filmiki na YouTube.
- Aa.... - odwróciła się na pięcie, z zamiarem pójścia do włąsnego królestwa i przemyślenia całej sprawy. Riker tym czasem nie dawał na wygraną.
- Nie kłam - wysyczał przez zęby. - Dobrze słyszeliśmy twój głos.
- Zdawało ci się. Mógłbyś wyjść? Chcę zostać sam. - usadowił się wygodnie za biurkiem i wskazał palcem wyjście. Starszy, niechętnie wykonał polecenie brata. Liczył na wyczerpujące przesłuchanie, które dało by mu jawne dowody, że Ross kłamał. Na dzień dzisiejszy, musi zachować wszystko dla siebie.
- Wy też wynoscie się! - zwrócił się do przyjaciół, leżących nadal na ziemi.
- Chcieliśmy się wtopić w panele i trochę cię... pokontrolować - zaśmiał się Ratiff, wstając i ciągnąc za sobą kumpla. Chłopak, zatrzasnął za nimi drzwi, pukając na znak, że dziewczyna moż już wyjść. Po chwili, do pokoju wkroczyła zapłakana Laura.
- Co ci laska? - zdziwił się, patrząc na smtną twarz nastolatki.
- Jeszcze się pytasz? - wyszeptała z lekką chrypką. - Chciałeś mnie wykorzystać. Może i jestem pijana, lecz nie tępa. Zaciągnąłeś mnie do łózka to... gnoju.
- Bez przesady. Sama zaranżowałaś to wszystko. Zaczęłaś się do mnie dobierać pierwsza, nie pamiętasz?
- Tsa... może jeszcze mi powiesz, że to ja cię upiłam. - prychnęła.
- Eee... chciałem cię tylko rozweselić.Kiedy tu przyszłaś nie byłaś spełniona.
- Tracę czas gadając z tobą. Dobrze wiedziałeś, że nie jestem trzeźwa, lecz i tak postanowiłeś zrobić coś, co było sprzeczne z zasadami prawdziewego faceta. Nienawidzę cię, bydlaku. - próbowała mówić cicho, lecz nie szło jej najlepiej. w takiej sprawie emocje brały góre.
- Ja ciebie też. Jesteś żałosna, głupia, brzydka. Długo by wymieniać twoje wady.
- Przynajmniej nie jestem pusta, jak wszystkie dziewczyny, które przeleciałeś. Mam uczucia. - zauważyła i wyszła, zostawiając blondyna z głupiutką miną i niemałym zdenerwowaniem.
Obydwoje dobrze wiedzieli, że zaraz zostaną nakryci. Nie ma ucieczki. Lada moment pojawią sie pytania, na które nie będą w stanie odpowiedzieć. Przecież ujawnienie prawdy nie wchodził w grę. Oni sami do końca nie wiedzieli gdzie znajduje się granica oszustw i szczerości. Do nich samych jeszcze nie doszło, że gdyby nie przyjaciele, to przespali by się z wrogiem i to bez żadnych skrupułów. Po prsotu nagość i rozkosz jednej nocy.
Pierwszy z szoku otrząsnął się blondyn. Nerwowo rozejrzał się po pokoju, stwierdzając, że goła dziwczyna nie jest tu mile widziana. Tym bardziej w towarzystwie całej rodzinki, która zaraz miała ich nakryć. Szturchnął brunetkę, tak, że ta przweróciła się na łóżko. W rękę wcisnął jej ciuchy i wypchnął do swojej prywatnej łazienki. Potem nabrał powietrza z płuc i otworzył jak szeroko drzwi. Ell i Rocky z hukiem spadli na podłogę, a Ryd i Rik, wpatrywali się w brata, z lekki przerażeniem. Domyślili się, że był w pełni świadomy ich obecności za ścianą.
- Hej kochani! - rozłożył ręce, siląc się na w miarę szeroki uśmiech.
- Yyy... cześć. Miałeś gości? - spytała siostra, próbując zachować obojętny wyraz twarzy.
- Co? Oczywiście, że nie. Jeśli słyszeliście hałasy, to oglądałem filmiki na YouTube.
- Aa.... - odwróciła się na pięcie, z zamiarem pójścia do włąsnego królestwa i przemyślenia całej sprawy. Riker tym czasem nie dawał na wygraną.
- Nie kłam - wysyczał przez zęby. - Dobrze słyszeliśmy twój głos.
- Zdawało ci się. Mógłbyś wyjść? Chcę zostać sam. - usadowił się wygodnie za biurkiem i wskazał palcem wyjście. Starszy, niechętnie wykonał polecenie brata. Liczył na wyczerpujące przesłuchanie, które dało by mu jawne dowody, że Ross kłamał. Na dzień dzisiejszy, musi zachować wszystko dla siebie.
- Wy też wynoscie się! - zwrócił się do przyjaciół, leżących nadal na ziemi.
- Chcieliśmy się wtopić w panele i trochę cię... pokontrolować - zaśmiał się Ratiff, wstając i ciągnąc za sobą kumpla. Chłopak, zatrzasnął za nimi drzwi, pukając na znak, że dziewczyna moż już wyjść. Po chwili, do pokoju wkroczyła zapłakana Laura.
- Co ci laska? - zdziwił się, patrząc na smtną twarz nastolatki.
- Jeszcze się pytasz? - wyszeptała z lekką chrypką. - Chciałeś mnie wykorzystać. Może i jestem pijana, lecz nie tępa. Zaciągnąłeś mnie do łózka to... gnoju.
- Bez przesady. Sama zaranżowałaś to wszystko. Zaczęłaś się do mnie dobierać pierwsza, nie pamiętasz?
- Tsa... może jeszcze mi powiesz, że to ja cię upiłam. - prychnęła.
- Eee... chciałem cię tylko rozweselić.Kiedy tu przyszłaś nie byłaś spełniona.
- Tracę czas gadając z tobą. Dobrze wiedziałeś, że nie jestem trzeźwa, lecz i tak postanowiłeś zrobić coś, co było sprzeczne z zasadami prawdziewego faceta. Nienawidzę cię, bydlaku. - próbowała mówić cicho, lecz nie szło jej najlepiej. w takiej sprawie emocje brały góre.
- Ja ciebie też. Jesteś żałosna, głupia, brzydka. Długo by wymieniać twoje wady.
- Przynajmniej nie jestem pusta, jak wszystkie dziewczyny, które przeleciałeś. Mam uczucia. - zauważyła i wyszła, zostawiając blondyna z głupiutką miną i niemałym zdenerwowaniem.
***
Laura, plątała się po ulicach, co chwilę obijając się o słup, latarnię, czy witrynę sklepu. Nie miała teraz się gdzie podziać. Wszyscy ją oszukali, wykorzystując jej naiwność. Dlaczego, dała sie tak nabrać? Na początku - Dallas. Zabiegał o jej względy, zatajając fakt, że ma już dziewczynę. W dodatku od dawna. Potem zawiodła się na Nessie. Ta z kolei była egositką, która dbała tylko o siebie. Nie obchodziłą ją szczeście innych. Na koniec jeszcze spotkała tajemniczego blondyna, który skrywał swoje prawdziwe oblicze za maską nocy. Był niczym wampir, czekajacy na swoją ofiarę. Z początku zapamowuje nad umysłem, a potem zabiera się za robotę. Ugh... czemu sądziła, że znajdzie pocieszenie w jego ramionach? Może i była pijana, lecz nic jej nie usprawiedliwiało tego, że puściła się z kimś kogo nie znała.
Minęła godzina do opuszczenia domostwa Lynch'ów. Dziewczyna, nadal krążyła po wielkim mieście, nie mając obranego konkretnego celu. Co jakiś czas, na drodze pojawiał się zarys człoweika, który zaraz znikał gdzieś w czuleściach nocy. Laura zaczynała myśleć, że to tylko przewidzenia, spowodowane nadmiernym przemęczeniem. Miała ochotę położyć się pod jakimkolwiek sklepem i zasnąć na zawsze. Niestety, to nie było możliwe. Przynajmniej nie teraz i nie tutaj. Przezież, gdyby odeszła, pokazał by całemu światu, że jest mięczakiem, nic nie wartą kroplą w oceanie. Ale czy ocean nie składał się właśnie z takich maleńkich kropel? Co by się stało, jeśli każda by tak myślała? Zapewne wyginęły by wszelkie bałwany morskie. Ba! wszystkie stowrzenia istniejące na ziemi, a wreszcie... sama matka natura. No właśnie! Bez niej świat też by nie funkcjonował. Tu było jej miejsce. Była tego w 100% pewna. Dzięki tej myśli postanowiła się już nigdy w życiu nie poddawać. Z tą refleksją dotarła pod znajomą bramę...
***
Czeeeeść Żelusie ♥. Co tam u Was słychać? Ten rozdział dedykuję... PINKI i mojemu misiaczkowi Raurze Laurze. Och jak ja koffam te dziewczyny. Szkoda, że Paulina lapka dostanie dopiero w poniedziałek. No ale pamiętaj... e-mail już na ciebie czeeeka Kotkuuuu ^_^. No nic. Dziękuję za ogromną aktywność tu. Jesteście wspaniali. Nie mogłabym sobie wymarzyć lepszych czytelników. Mam prawie 2000 wyśwtleń, strasznie duuużo komów i 8 obserwatorów. Och... mam nadzieję, że będzie Was jeszcze wiecej, choć na tą chwilę to i tak dużo. ☺
No a jak się podoba nowy wystrój bloga? W tworzeniu nagłówku pomagała mi BFF- Raura Laura. Dziękuje ci bejbe. Jutro będę nadrabiać zaległości i komentować twojego drugiego bloga, gdyż trochę go zaniedbałam. Plooosę wybacz mi ♥.♥
/
Niesamowity rozdział *.* Życzę weny Zapraszam: maranor5story.blogspot.com r5ormaranostory.blogspot.com
OdpowiedzUsuńUhuuu *-* Powracasz z podwójną siłą ;*** Tylko.. mam jedną prośbę Kochana... dasz Raurę? Bo ty wiesz że ja ich kocham! Aww.. rozdział jest świetny nooo po prostu rewelacja, generacja ! Nwm skąd mi się to wzięło ty mók głuuuupku swag <3 <3 <3 No i oczywiście że ci wybaczam ;* Jak można tobie nie wybaczyć? Jak si spotkamy przygotuj Nutelle i szczote na psy hahahaha :D I wystrój jest boooski ^^ Ten kto to robił musi być też boooski, haha. Czekam na nexta Puchatku ty mójjjjj :*
OdpowiedzUsuńHo ho jaka rozdziała <3 AWWW Dziękuję za dedykację mój ty puszku mięciutki. <3 Kaśka mnie podratowała, bo poprosiła swoją młodszą siste, zeby przyniosła jej osobistego laptopa i neta z domku ^_^ Czytałam kochana już mejla, no i miałam ci odpisać na gg, ale coś Kaśce się z netem dzieje -,- Głupi grat. Czekam na cb na konferencji na gg kotku ;*
OdpowiedzUsuńUuu... It's so cute, but i love it <3
OdpowiedzUsuńKoffanie świetny rozdział <3 Że też pechowa trzynastka ma dzisiaj tyle szczęścia :D Dziękuję za dedyk kicia ;* Świetny nagłówek dziewczynki ^^ Tak trzymać. Czytałam mejla i bardzo się cieszę z naszego bloga ;) Obyśmy wystartowały z nim jak najszybciej :)
OdpowiedzUsuń+ Nominowałam cię do LBA na tym bogu jak i również na "Szkoła uczuć - Raura na zawsze" Z tego powodu iż prowadzą go trzy boskie blogerki, wszystkie zostałyście na nim nomionowane i waszym obowiązkiem jest odpowiedzieć na zadenae pytania. Szczegóły na: laura-vanessa-r5-i-reszta.blogspot.com ;*
Super rozdział :*
OdpowiedzUsuńNie dawno trafiłam na twój blog i już go lubię :D
Czekam na next <3
fajny rozdział mała :*** czekam na kolejny!!
OdpowiedzUsuńI ja tu pisze dobrze? Haha, boki zrywać XD hahahahahaha ,nie mogę :D
OdpowiedzUsuńDo konca nie wiedziałam, na który blogu napisać, więc napisałam tu. Dziewczyno, rozdział świetny :D PODOBA! Prosiłaś, więc jestem wybawcą. :)
Nie wiesz, dlaczego nie mogę wbić na bloga Raura Laury? Może ty wiesz :/
Dziękuję za słodkiego koma na blogu! Ręce mi się spociły, ha :D.
Pozdrawiam :*
♡~Smile~♡
Dziekuję <3
OdpowiedzUsuńJesli chodzi o blog Raury Laury to mam ten sam problem :-C