poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 2

Rozdział 2

*29 czerwca, dom Laury, 4:59*
Narrator*

Laura wstając wcześnie od razu poszła do łazienki, aby się odświeżyć. Wzięła szybki prysznic i umyła zęby, po czym jeszcze wzięła miętówkę na wszelki wypadek, gdyby niedokładnie wybieliła szkliwa. Potem poszła do pokoju i wzięła stamtąd swoją walizkę w różnokolorowe kwiatki. Patrząc na kieszonkowy zegarek, spoczywający na jej ręce, otworzyła laptopa i weszła na Skypa. Przed wyjazdem chciała jeszcze móc pożegnać się z przyjaciółką. Niestety, choć Ketie była rannym ptaszkiem to jednak nie było jej na portalu. Laura, postanowiła więc do niej zadzwonić. Bolało ją to, że przyjaciółka obraziła się na nią i przed wyjazdem się nie pogodzą. Nie chciała, aby Ketie tu została. Będzie samotna i na dodatek od wielu lat nigdzie nie wyjeżdża, gdyż w jej rodzinie się nie przelewa. Laura niejednokrotnie słyszała, gdy odwiedzała przyjaciółkę, jak jej mama mówi, że ledwo co starcza na jedzenie i opłacanie rachunków, a co dopiero na jakieś durne wycieczki. Poza tym Ketie ma chorą babcię, która pilnie potrzebuje strasznie drogich lekarstw, sprowadzanych nawet z zagranicy, więc Laura się nie dziwi, że Ketie nigdzie nie wyjeżdża. W głębi serca bardzo wspóczuła przyjaciółce, gdyż wiedziała jak to jest klepać biedę. Sama jeszcze niedawno musiała opiekować się ukochną staruszką i biegać w tą i z powrotem, aby spełniać jej zachcianki. Teraz, jednak ten problem już jej nie dotyczy. Ale jak to mówią każdy medal ma dwie strony. Jest coś czego Laura mogła pozazdrościć Ketie. Mianowicie tego, że miała rodzinę w komplecie. Ona już dawno zapomniała jak to jest, gdy wszyscy domownicy są tuż obok i mogą jej pomóc. Swojego taty prawie nie zanła. Wyjechał, gdy miała zaledwie 5 lat. Podobno w celu znalezienia pracy, lecz został tam na zawsze. Prawdopodobnie kogoś tam poznał. Nigdy się z nimi nie kontaktował i właściwie miał w nosie wszystko co dotyczy rodziny. Laura, sądzi, że coś mu się pomieszało i myśli, że nadal jest nastolatkiem i może robić co mu się żywnie podoba lub, że zapomniał że ma dzieci z powodu urazu głowy. Jakby się dobrze zastanowić to obie obcje są w jakiś sposób logiczne. Dziewczyna, jednak tak naprawdę była pewna, że ojciec tak naprawdę ich nie kocha. Kiedyś myślała, że to absurdalne, żeby rodzice nie darzyli uczuciem swych dzieci. Po swoich przeżyciach, zrozumiała, że to niestety okrutna prawda. Cieszyła się, jednak, że ma przynajmniej mamę i nie jest sierotą, mieszkającą w domu dziecka. Ta myśl zawsze podtrzymywała ją na duchu, kiedy myślała o braku taty u jej boku. Po głebokim zastanowieniu, Laura pomyślałą, że może Ketie wcale się nie obaziła, po prostu było jej przykro, że nigdzie nie pojedzie, więc zamiast dzwonić napisała jej długiego SMS-a, który miał na celu jej pocieszenie i na wszelki wypadek zawierał również przeprosiny, gdyby się okazało, że dziewczyna naprawdę się zdenerwowała. Wysłanie wiadomości poprawiło jej humor i przestała się martwić Ketie. Nagle zdała sobie sprawę, że jeszcze nic dziś nie jadła, tak była pochłonięta udobruchaniem swej przyjaciółki, że całkiem zapomniała o posiłku. Podreptała, więc wolnym krokiem do kuchni. Z lodówki wyciągnęła jogurt pełnoziarnisty ( od aut. Nw czy coś takiego isteniej ale oki xD) i pochłonęła go w zawrotnym tempie. Niestey, poczuła, że jej brzuszek domaga się czegoś jeszcze, daltego z ozdobnego koszyczka wyciągnęła czerwone jabłko. Smakowało wybornie, więc dziewczyna rozkoszowała się jego smakiem przez około 5 minut. Okazało się, że Clarie obserwowała ją przez cały jej pobyt w pomieszczeniu gastronomicznym,przez co, gdy Laura wyrzucała ogryzek do kosza, ona głośno wybuchnęła śmiechem.
- Hahaha... Przeżuwałaś niczym krowa to jabłko! - powiedziąła udając swoją siostrę, jedzącą owoc.
- Hahah.. Wiesz, bardzo śmieszne! - odpowiedziła zirytowana Laura.
- Oj! Nie wkurzaj się krówko! - zrobiła słodkie oczki Clarie. - Przecież one są strasznie słodkie, gdy nie robią placków na łące.
- Grr...
- No co? Prwdę mówię! Zapytaj mamusi, ona przyzna mi rację.
- W czym przyznam rację? - zapytała zdziwiona Ellen.
- Yyy.. w tym, że Clarie nie powinna się tak guzdrać, bo możemy się spóżnić na lotnisko. - wybrnęła zadowolona Laura,
- Nieprawda, chciałam żebyś powiedziała, że... Mhmm - nie dokończyła Clarie, gdyż siosta zamknęła jej buzię ręką.
- Hehe... w każdym bądź razie, Laura mam dla ciebie małą niespodzinakę... - szepnęła tajemniczo Ellen.
- Jaką? - spytała Laura, która już się przeraziła.Zazwyczaj mama nie planuje dobrych niespodzinek. Dziewczyna wiedziała to z własnego doświadczenia, dlatego tylko sztucznie się uśmiechnęła i udawała szczęśliwą.
- Juhu! Jak super, ciekawe co to takiego!
- Ej, nie rób takiej miny, bo się przerażę! - zasmiała się mama dziewczyn.
- No, to już nie trzymaj mnie w niepewności, tylko powiedz, co to takiego! - wykrzyknęła Laura.
- A więc... - Ellen otworzła drzwi i gestem zaptosiła kogoś do środka. Laura prawie padła z wrażenia, gdy w drzwiach pojawiła się... Ketie! I to w dodatku z wielką torbą i walizką.
- O Boże! Ketie! Co ty tu robisz? - wydukała dziewczyna, nadal będąca w lekkim szoku.
- Wiesz... jadę z tobą do L.E. !
- Serio? To czadowo! - powiedziała przytulając przyjaciółkę.
- Tak. Dla mnie to też szok. Pamiętasz jak ci wczoraj mówiłam, że mama ma dla mnie niespodziankę? To był właśnie bilet na wyjazd.
- Och!Nawet nie wiesz jak się cieszę, że będę tam z tobą! Bardzo ci dziekuję mamo! To najlepszy prezent jaki mogłam sobie wyobrazić! - krzyknęła rozradowana dziewczyna jednocześnie przytulając mamę.
- Dla ciebie wszystko córciu!
- Wszystko fajnie i w ogóle, ale... może byśmy się w końcu zbierali?! - oznajmiła dotychczas nic nie mówiąca Clarie.
- No tak! Mała ma rację. Do samochodu wszyscy. - zakomenderowała mama. Po 10 minutach wszyscy siedzieli już w aucie. Ellen szybko odpaliła swoje cacko i ruszyła w stronę ulicy Break Street. Ketie, która była jak zawsze punktualna, co chwilę z niecierpliwością spoglądała na zegarek.
 - Pszepraszam, ale mogła by pani trochę przyspieszyć, jeśli nie chcemy spóżnić się na samolot.
- Staram się jak mogę, ale w terenie zabudowanym nie mogę jechać szybciej. - odpowiedziała spokojnie Ellen. Po 15 minutach, na całe szczęście załoga dotarła na lotnisko GreenBC i wszyscy odetchnęli z ulgą, gdyż jak się okazało do odlotu zostało jeszcze około 10 minut. Ketie natychmiastowo przeszła przez odprawę i przed czasem usiadła na miejscu. Ellen wraz z Clarie zrobili to zaraz za starszą panią, która nic nie rozumiała ze słów kobiety sprawdzjącej paszporty i inne tego typu rzeczy, więc zanim dostali się do samolotu, to nieżle się wyczekali. Na samym końcu kolejki stała Laura. Zrozumiała, że mogła już nie iść po wodę z automatu, gdyż za swoją karyśną zachciankę musi teraz słono zapłacić. Stoi na samym końcu szeregu, ciągnącego się na prawie 50 osób. I jak na złość jeszcze but zaczął ją niemiłosiernie obcierać. Pomyślała, ze już gorzej być nie może. Nie wiedziała, jednak, że to nie koniec przykrych zdarzeń tego ranka. Dziewczyna zdjęła buta i masując stopę, wpadła na osobę stojącą przed nią. Dobrze się stało, że ten człowiek okazał się byś tak łaskawy, by pomóc jej wstać.
- Dz- dziękuję - mruknęła pod nosem.
- Laura? - zapytał. Dziewczyna poznała ten głos. Podniosła głowę i ujrzała... Dallasa!
- O... cześć! Co ty tu robisz? - zapytała, a oczy aż jej wyszły ze zdziwienia.
- Cześć! Jadę zwiedzić Hollywood. A ty?
- Ja... jadę do siostry. Vanessy Marano.
- Vanessa? To twoja siostra? - spytał podejrzliwie.
- Yy... tak, a co nie wierzysz mi?
- Wierzę. Kocham film w którym występuję. " Seks, kamera, akcja".
- Tak... co prawda nie oglądałam, ale fabuła mi się podobała.
- Nooo... to było boskie. A.... poznasz mnie z nią? Proszę, Laura zrób to dla mne! - powiedził proszącym tonem.
- No.... zobaczę co da się zrobić. - uśmiechnęłam się krzepiąco.
- Wiesz co... dam ci swój numer! Będziesz mogła do mnie zadzwonić, aby mnie z nią umówić.
- No to ok... - Laura poczuła uczucie... zazdrości? Dallas chciał się umówić z Nessą, a ona głupia myślała, że to ona mu się podoba. No cóż, musi pomóc.
- Dobrze, to daj ten numer...
- Ok. 777563210.
- Zapisane. Nessie pewnie się spodobasz...
- Co? Nie... chcę ją tylko spotkać i dostać autograf, a nie umawiać na randkę. - powiwedział lekko zakłopotany Dallas.
- Serio? No to spoko! - dziewczyna odetchnęła z ulgą. Dallas może też coś do niej czuję i teraz ma sznasę jedyną i niepowtarzalną, aby zdobyć jego serce. Chłopak pokazał swoje białe ząbki, a Laura zrobiła to samo. Po chwili patrzenia się na siebie, Dallas poszedł do kontroli. Przeszedł bez problemowo, więc teraz to dziewczyna miała przejść przez barierkę. Miła blondynka uśmiechnęła się do niej i przeszukała kieszenie oraz prześwietliła walizkę. Już po chwili, Laura znalazła swoją małą grupkę i dołączyła do nich. Ona usiadła z Ketie, a Ellen z Clarie. Samolot ruszył z nienacka, tak, że aż mała Marano jęknęła. Laurze również nie podobał się gwałtowny start, lecz cóż mogła poradzic na to poradzić. Dalsza część lotu minęła spokojnie. Dziewczyny słuchały muzyki i wesoło gawędziły o wszystkim i o niczym, tak jak za dawnych czasów. Laura także obserwowała obłoki unoszące się w powietrzu. Kiedy była mała patrzyła w niebo i wyobrażała sobie, że chmury to prezpyszna bita śmietana, którą rozlały wróżki. Lubiła sobie tak pomarzyć i wchodzić do swojego świata, o którym tylko ona wiedziała. Tak, to było niesamowiete, móc się odciąć od problemów codziennego dnia...
Obudził ją głos stuardessy, którą inforomała o zapięciu pasów. Laura otworzyła ciężkie powieki i wykonała prosbę dziewczyny. Patrząc w okno widziała jak ziemia jest coraz bliżej i bliżej. Czuła się jakby samolot spadał w ciemną przepaść, lecz tak naprawdę wiedziała, że piloci mają wszystko pod kontrolą i nie musi się martwić. Na chwilę zamknęła oczy, a gdy je otworzyła to była już na lądzie. Odpięła pas i wraz z Ketie wyszła z samolotu. Rozglądając sie wokoło poczuła, że w L.E będzie wspaniale i czeka ją coś niezwykłego, wspaniała przygoda...







7 komentarzy:

  1. Zapraszam do mnie -> http://raura-i-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super opowiadanie i czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* Next powinien pojawić się w tym tygodniu ;)

      Usuń
  3. Genialny, z niecierpliwością czekam na next!


    Wpadniesz do mnie i koleżanki? -> http://raurarealstory.blogspot.com/
    Zaobserwujesz, poczytasz, skomentujesz? To dla nas mega ważne! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku! Ale Ty masz talent kochana! No normalnie rozdział cudo!
    Zakochałam się w Twoim blogu!
    Z niecierpliwością czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję... chociaż sądzę że nia mam aż takiego wielkiego talentu ;)

    OdpowiedzUsuń